Kategorie: Wszystkie | Pomyslalam | Widzialam, slyszalam
RSS
czwartek, 16 października 2008
A dziecko we mnie ciągle tańczy ..., że ona się nie męczy :)
wtorek, 30 września 2008
Od środy mam już na pewno urlop. I nie zmienię zdania, na pewno wybiorę się w Bieszczady, chociaż nie będzie już za ciepło, chociaż dojazd jest nieciekawy, chociaż będę wędrować sama. Radość miesza się z niepewnością i obawą. Ale tak musi być, to jest mi potrzebne. Tylko proszę, proszę niech nie będzie mgieł i niech nie leje siarczyście.
niedziela, 24 czerwca 2007

Cos mi nie idzie to pisanie. Te wpisy to zazwyczaj powstaja w afekcie. A ja takowych ostatnio nie miewam. Malo co wzrusza, malo co cieszy. To niedobrze.

D. mnie dzisiaj pytal, czy wyklarowalo mi sie, co chce robic w tym zyciu. Nie wyklarowalo.

Dzisiaj kupilam sobie akwarele, w celach terapeutycznych.

Dobrze, ze jest A.i D. Choc sama, nie jestem samotna. Zawsze mam ludzi wokol, ktorzy rozumieja. Nie pytaja i sie nie dziwia.

A. tez jest kochana. Czasem nie rozumie, ale stara sie jak moze.

Szczesciara jestem, tylko tych afektow na razie brak.

środa, 20 czerwca 2007
No i jest. Urodzona w "czepku". Trzecie pokolenie w mojej rodzinie zostalo zapoczatkowane. Jak patrze na jej zdjecia to az sama bym chciala miec takie malenstwo. Oj hormony, hormony.
czwartek, 14 czerwca 2007

Oj masaz by mi sie strasznie dzisiaj przydal. Miesnie karku mnie bola po tym egzaminie. Piec godzin walczylismy z jezykiem. Nic z tego nie bedzie, poziom tekstow byl bardzo wysoki. Jedyne z czego sie ciesze to, ze zmiescilam sie w czasie z pisaniem prac. Wcale nie tak zle z moja koncentracja, jak myslalam.

Dzis dzien jak codzien. Nic specjalnego sie nie wydarzy. Przedwczoraj kupilam kolejna ksiazke o tym biedaku Wallanderze. Mam nadzieje, ze wdalszych czesciach jego zycie bedzie ukladac sie bardziej pomyslnie.

Co ja mowie, ze nic specjalnego sie nie wydarzy, przeciez bobo moze przyjsc dzisiaj na swiat.

środa, 13 czerwca 2007

Za godzine mam egzamin, ktorego nie zdam. Dobrze tak wiedziec, ze sie nie zda i sie prawie wcale nie stresowac.

Poza tym ciezko sie zyje nie mogac pisac do niego. W zasadzie mogac, ale w jakim celu, kiedy cel jest poza zasiegiem. Ile znowu bede potrzebowala czasu, zeby sie "zdystansowac"? Tym bardziej, ze wcale nie chce sie "dystansowac"!!! Najlepiej chyba pozwolic czasowi cichutko biec i nie nastawiac sie na zadne rozwiazanie. I robic swoje jak spiewal Mlynarski.

wtorek, 12 czerwca 2007

Weekend spedzilam w Londynie. Srednio lubie to miasto. Za duzo ludzi, za duze autobusy, wszystko jakos pedzi i w ogole tak jakos nie darze duza sympatia tego miejsca. Dlatego bylam cala szczesliwa, ze nie wybieramy sie na jakies zwiedzanko. Za to grillowalismy w parku i gralismy w karciochy. I bylo calkiem przyjemnie i pokojowo. Pewnie z powodu dwoch butelek wina, bo w niedziele juz troche humorki byly inne, choc ciagle starajace sie, bardzo starajace. Suma sumarum wizyta sie udala, ale jednak to bardzo wyczerpujace, jak musisz uwazac na to co mowisz.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 21